sobota, 1 lutego 2014

jestem sama ...

Jest źle...
Jestem sama...
Nie lubię tego...
W dzień uśmiech nie schodzi z twarzy, a teraz.... 
płacz... 
eh...
Nie umiem tak żyć, to męczące... 
Nie umiem się pozbyć tych problemów, przez co to się dzieje...
Nawet sama tego nie wiem... 
Please help me.. 

poniedziałek, 13 stycznia 2014

smutek ...

 ...

Śmiejesz się, każdego dnia. Nie wiesz z czego, ale się śmiejsz. Większość wypowiedzi, czynności czy wspomnień wywołuje u ciebie bezwarunkowy uśmiech.
Śmieje się przy każdej okazji, nawet tam gdzie i kiedy nie powinnaś.
Byłaś radosna, pełna energii, przynajmniej w ciągu dnia. Idziesz do szkoły, w szkole, śmiejesz się. Po szkole przychodzisz do domu... jesteś sama.. sama ze wszystkimi problemami...
Masz gorszy humor. Poprostu. Czasem sobie popłaczesz. No w końcu kiedyś z ciebie musi zejść wszystko co się nazbierało przez cały dzień. W ciągu następnego dnia też jest normalnie, jak zawsze.
Przychodzi taki czas, kiedy ten smutek przychodzi szybciej... albo nawet trzyma się  ciebie kurczowo cały czas. Nie wiesz jak się go pozbyć.
Znika twój wieczny uśmiech w ciągu każdego dnia. Uśmiechasz się mniej, śmiejesz się mniej.
I co teraz?  
Szczerze?  
To sama tego nie wiem... nie umiem tego już aż tak bardzo kontrolować... jeżeli można to tak nazwać... 
to smutne... 
Ale prawdziwe.... 
I nie mieć nikogo do przytulenia...



środa, 8 stycznia 2014

uzależnienie

...

Każde uzależnienie ma swoje warunki. Niektóre są silniejsze, niektóre mocniejsze, takie że nie można ich niczym stłumić czy zastąpić. 
Samookaleczanie się. 
Mamy dola, trudniejszy dzień czy poprostu  gorszy humor. I co wtedy robimy? Jemy czekoladę, płaczemy, słuchamy jeszcze smutniejszej muzyki niekiedy sięgamy po coś ostrego. Pierwsze cięcie. Nic zobowiązującego. Mówimy sobie ` to tylko ten jeden raz `. Jest nam lepiej. Ból sprawia nam przyjemność. Jest dobrze, powracamy do wcześniejszego nastawienia, śmiejemy się. 
Znów przychodzi wieczór... 
Samotność... 
Znów płaczemy, słuchamy dobijającej muzyki. Nie chcemy tego. Zastanawiamy się, nad tym co zrobiliśmy poprzednio, że nam ulżyło. 
Znów sięgamy po coś ostrego. Każdą jedną kreską myślimy, że załatwimy sprawę. 
Mijają dni.
Miesiące.
Robimy to codziennie... stało się to naszym uzależnieniem. Nie umiemy bez tego żyć. 
Nagle w naszym życiu pojawia się nasza przyjaciółka. Nie wiedziała ona nic, o tym co sobie robisz. Że się krzywdzisz. 
Po mału przestajesz się uśmiechać, robisz to coraz rzadziej. Ona zaczyna się martwić. Próbuje ci pomóc. Udaje jej się z tobą dojść do obietnicy. Przestajesz to robić, zaczynasz znów normalnie żyć, cieszyć się. Myślisz wtedy, że już umiesz sobie radzić z trudnymi sytuacjami, samotnymi wieczorami czy dołem. Nie sięgasz za każdym razem po coś ostrego. 
Coś się stało. 
Nie wiesz co. Znów przychodzi ten moment... 
Nie wiesz jak sobie z tym poradzić... 
Wydaje Ci się że to jedyne rozwiązanie...
Jesteś zbyt słaba ...
Znów....
Sięgasz ..
Szukasz ... coś ostrego ... 
Znajdujesz...
Dotykasz skóry ...
Robisz kreskę .... to Ci nie wystarcza...
Wbijasz mocniej, głębiej, przeciągasz... i tak kilka razy...
Znów Ci ulżyło ...
Patrzysz się na ranę .. i nagle uświadamiasz sobie, że złamałaś obietnicę. Obietnicę, która pozwoliła Ci przez jakiś czas żyć normalnie.
Proszę... zastanów się... czasu nie cofniesz... 
Blizny, które po tym zostaną, będą Ci wszystko przypominać...

Więc obiecaj mi, że już nigdy się nie skrzywdzisz, ja też Ci to obiecam...


piątek, 3 stycznia 2014

szczęście ?

Czy wy też tak macie, że `zazdrościcie` wszystkim, którzy są szczęśliwi? Niestety ja mam ten problem... 
Wszyscy dookoła się cieszą.
Mają `szczęście` , ale czy ono jest na prawdę? Czy tylko nam się tak zdaje? 

Według mnie, potrzebujemy drugiej osoby, osoby która by nas rozumiała jak my siebie sami, nawet lepiej.
.
Ja się z tym szczęściem spotkałam tylko w postaci przyjaciółki. I dziękuję jej za to, że jest. <3
Niestety, nie znalazłam jeszcze tej drugiej połówki... ale szukam... może nawet już znalazłam? 
Tak, znalazłam. Ale ta połówka o tym nie wie.
Czy jak by się dowiedziała to będę szczęśliwa? 
Czy będzie jeszcze gorzej? 
Czemu nasówa mi się tyle pytań... na które nie umiem odpowiedzieć...
Jedno jest pewne. 
Jestem zbyt niepewna, tym co się może stać, że nawet nie mam chyba zamiaru próbować... 
Nie popełniajcie tego błędu, bo nigdy nie wiecie jak będzie, a moze akurat lepiej ? :) 

Takie mnie rozkminy naszły ..
A teraz.. 
Dobranooc :*