środa, 8 stycznia 2014

uzależnienie

...

Każde uzależnienie ma swoje warunki. Niektóre są silniejsze, niektóre mocniejsze, takie że nie można ich niczym stłumić czy zastąpić. 
Samookaleczanie się. 
Mamy dola, trudniejszy dzień czy poprostu  gorszy humor. I co wtedy robimy? Jemy czekoladę, płaczemy, słuchamy jeszcze smutniejszej muzyki niekiedy sięgamy po coś ostrego. Pierwsze cięcie. Nic zobowiązującego. Mówimy sobie ` to tylko ten jeden raz `. Jest nam lepiej. Ból sprawia nam przyjemność. Jest dobrze, powracamy do wcześniejszego nastawienia, śmiejemy się. 
Znów przychodzi wieczór... 
Samotność... 
Znów płaczemy, słuchamy dobijającej muzyki. Nie chcemy tego. Zastanawiamy się, nad tym co zrobiliśmy poprzednio, że nam ulżyło. 
Znów sięgamy po coś ostrego. Każdą jedną kreską myślimy, że załatwimy sprawę. 
Mijają dni.
Miesiące.
Robimy to codziennie... stało się to naszym uzależnieniem. Nie umiemy bez tego żyć. 
Nagle w naszym życiu pojawia się nasza przyjaciółka. Nie wiedziała ona nic, o tym co sobie robisz. Że się krzywdzisz. 
Po mału przestajesz się uśmiechać, robisz to coraz rzadziej. Ona zaczyna się martwić. Próbuje ci pomóc. Udaje jej się z tobą dojść do obietnicy. Przestajesz to robić, zaczynasz znów normalnie żyć, cieszyć się. Myślisz wtedy, że już umiesz sobie radzić z trudnymi sytuacjami, samotnymi wieczorami czy dołem. Nie sięgasz za każdym razem po coś ostrego. 
Coś się stało. 
Nie wiesz co. Znów przychodzi ten moment... 
Nie wiesz jak sobie z tym poradzić... 
Wydaje Ci się że to jedyne rozwiązanie...
Jesteś zbyt słaba ...
Znów....
Sięgasz ..
Szukasz ... coś ostrego ... 
Znajdujesz...
Dotykasz skóry ...
Robisz kreskę .... to Ci nie wystarcza...
Wbijasz mocniej, głębiej, przeciągasz... i tak kilka razy...
Znów Ci ulżyło ...
Patrzysz się na ranę .. i nagle uświadamiasz sobie, że złamałaś obietnicę. Obietnicę, która pozwoliła Ci przez jakiś czas żyć normalnie.
Proszę... zastanów się... czasu nie cofniesz... 
Blizny, które po tym zostaną, będą Ci wszystko przypominać...

Więc obiecaj mi, że już nigdy się nie skrzywdzisz, ja też Ci to obiecam...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz